sobota, 3 sierpnia 2019

Reko reko i po

Zakończyliśmy wczoraj nasze pierwsze w tym roku afrykańskie rekolekcje i muszę przyznać, że były to najcięższe rekolekcje ever. Nie mówię tu o trudnych warunkach, w których przyszło nam mieszkać, nie mówię o suszy która trwa od kilku dni i braku wody w kranie, ani o tym że musimy myć się brudną wodą z rzeki, którą musimy przynieść sobie w bukłakach z dołu na górę. Najciężsi byli dla nas sami uczestnicy. Nigdy wcześniej nie spotkałem się z tak słabym zaangażowaniem uczestników w rekolekcje. Wiem, że to nie jest tak że oni celowo nas olewali, ale ich styl bycia, to że albo nie przychodzili na punkty dnia, albo spóźniali się przynajmniej pół godziny, kompletnie rozbijało tryb dnia. Niestety jest to tak głęboko zakorzenione w ich kulturze i genach, że nawet biały Muzungu nie był w stanie tego zmienić. No ale cóż, Afryka! Hakuna Matata! I do przodu! Inaczej zwyczajnie się nie da 🙂. Nasi uczestnicy w ankiecie którą pisali, wyrazili się jednak o tych rekolekcjach bardzo życzliwie. Wiele osób napisało, że te rekolekcje przemieniły ich życie i pragną więcej. Mam nadzieję, że to prawda i ich zdania nie były formułowane pod wpływem emocji ostatniego dnia. Jutro będzie z nami już reszta reszta białostockiej ekipy. Liczę, że podzielą się z Nami swoim doświadczeniem a kilka dni później świadectwem tego co przeżywają na Afrykańskiej ziemi.

Kilka zdjątek i ciekawostek na koniec 😉




Bujanie na lianie - marzenie z dzieciństwa spełnione 🥰

Nasze aktualne miejsce zamieszkania - Shalom

Dwie minuty zajęło Kacprowi dojrzenie tej jaszczurki na drzwiach, jest tak mała, nie wiem jak Asia ją zobaczyła



Nasi KOCHANI uczestnicy

Z cyklu wiedza bezużyteczna - całe jajka w Afryce są białe, nawet żółtko


Nie tylko uczestnicy nas denerwowali. Ksiądz, który miał poprowadzić wieczorną celebrację nie pojawił się. Musieliśmy znaleźć zastępstwo 😁

Czyżby Kacper odkrył swe powołanie? 😜


A to ja po pięciu dniach rekolekcji w Afryce, Pozdrawiam!



2 komentarze:

  1. Krzysiu, to tzw. spóźnialstwo bardzo dużo mówi o "nich" i o "nas". My stworzyliśmy sobie zasady, normy, schematy i od dziecka jesteśmy uczeni podporządkowana temu. Jesteśmy więźniami czasu, choć to może trochę wyolbrzymione porównanie. Popatrz jak oni celebrują Eucharystię. Oni nie muszą skończyć o którejś, bo za chwilę kolejna Msza. Buduj na tym, co masz i ucz się. A każde spóźnienie niech będzie czasem poświęconym twojej relacji z Bogiem.

    OdpowiedzUsuń
  2. To jest jak najbardziej zrozumiałe, chciałem tylko podkreślić że te rekolekcje w porównaniu z zeszłorocznymi NEW LIVE OASIS w Tanzanii były o wiele cięższe. O ile tam byliśmy w stanie wypracować wspólne zasady tak tutaj wyglądało to tak jakby zasad w ogóle nie było �� Ale to prawda, taki mają styl i my mamy inny i po prostu nie ma co się denerwować, a czas który zyskujemy na braku uczestników jest jak najbardziej również w 100% wykorzystany �� Chociaż nawet w ankietach na koniec sporo uczestników napisało, że nie podobało im się to, że ludzie się spóźniali i wszystko musiało byc skracane, albo odwoływane��

    OdpowiedzUsuń